Strajk! Szwedzi mają dość wysokich cen paliwa

Od wielu lat mówi się, jak to dobrze żyje się naszym rodakom w Szwecji. Wysokie zarobki zachęcają co raz większą liczbę osób do zmiany stylu życia i przeprowadzki. Okazuje się, że wcale nie jest tak kolorowo – cena benzyny cały czas rośnie, co wywołało strajk szwedzkich obywateli.

Pierwsi niezadowoleni wyszli na ulice. Pod Sztokholmem miały miejsce akcje strajkowe, aż w ośmiu różnych lokalizacjach. Całe zamieszanie zostało wywołane przez podwyżki na stacjach paliw. Liczni protestujący domagają się obniżenia samego podatku od paliw, który jest już bardzo wysoki. Władze są jednak zdecydowanie przeciwko i już teraz zapowiedziały, że nie zmienią obowiązujących przepisów.

Ostatnie dni to czas nagłych wzrostów cen na stacjach paliw. Litr benzyny bezołowiowej 95 przebił dotychczasowe rekordy. Trzeba było za niego zapłacić blisko 17 koron (prawie 7 złotych). Na skutek wzrostów powstała specjalna grupa na portalu społecznościowym Facebook, która uzyskała już blisko 600 tysięcy użytkowników. Wszyscy walczą z jednego powodu.

Struktura kosztów, na które składa się cena za litr paliwa jest następująca – 64 procent ceny benzyny stanowią podatki. Szwedzi są załamani z tego powodu – szczególnie Ci, którzy mieszkają na wsiach i muszą poruszać się samochodami. Uważają, że władze państwa zabierają im pieniądze, przez co stają się znacznie biedniejsi. Protestujący dążą do obniżenia ceny za litr benzyny do 12 koron. Taka jest bowiem europejska średnia.

Biorąc pod uwagę fakt, ile pieniędzy zarabiają na miesiąc Szwedzcy obywatele – nie mamy pojęcia, dlaczego się tak zachowują. U nas kupimy 3 litry za godzinę pracy – u nich ponad 10..